Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rant. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rant. Pokaż wszystkie posty

2009/10/13

na panią Chylińską

Jak byłam mała to się jej bałam. Jak zobaczyłam teledysk do 'Kiedy powiem sobie dość' to najzwyczajniej można mnie było nią straszyć. No jak byłam mała to tak ogólnie bałam się wszystkiego co czarne, mroczne, a Bon Jovi to był szczyt rokowości w moich oczach. A Metallica to już szatany jakich mało. No ale wracając do pani Chylińskiej. Każdy na pewno zna wcześniej wspomniany utwór - polecam, polecam:

Jak już trochę podrosłam to jakoś nigdy się tym O.N.A. nie zachwycałam, pewnie ze względu na to, że mało kiedyś słuchałam polskiej muzyki. Założenie jest takie, że żadne baby się do śpiewania rocka nie nadają. Chylińska jednak ma głos, któremu daję na to pełne błogosławieństwo. Pozachwycać się:





No i Chylińska solowo, odmieniona, spokojna, wydaje się, że już wyleczona z wariactwa. Ale nadal tak dobra jak zawsze.


I... ja nie wiem dlaczego, za jakie grzechy, odwaliła oto coś takiego. Taka, o, niespodziewajka. Matko kochano i stu milicjantów...


Pozostaje mi jedynie kochać ją za jej twórczość z przeszłości i uznać, że każdemu artyście może coś się kiedyś odbić.

2009/10/08

trochę cienko będzie, ale killing an arab

Finał całkowity, indeks otrzymany, czyli... studiuj albo umrzyj próbując. Już za kilka dni pewnie będę tego wszystkiego miała dość, na razie nie mam, bo nie wiem jeszcze czego ma być dość tak naprawdę. Na razie foteczki się zawieszą (choć nie tak od razu, wszakże w sobotę Pawelana z Magdą i Olą, a w poniedziałek Gosia), bo trzeba obczaić co i jak. Natenczas moja głowa oprócz studiów widzi brak czasu oraz dom. Co do domu, to znalazłam kilka foteczek z ostatniej wyprawy Targowej Ekipy Sprzątającej, w składzie ja, mama i babcia Fela, która, jak widać, modeluje jak ta lala.



Cały dzień hipnotyzuję się tym utworem:

2009/09/27

PS/LR PMS

Ze względu na brak siły do siebie i do ludzi, a raczej najzwyklejszy pms poniewczasie jestem niefajna. Już prawie skończyłam bycie niefajną, jutro już będę zwykłą kiełbasą. Dochodzę przede wszystkim do wniosku ciągłej uległości, która mimo, że maleje z dnia na dzień nadal wydaje się być nieskończona. Jak dobrze, że człowiek mimo, że konfliktowy świetnie radzi sobie z przypadkiem takim jak ja. A tak w ogóle to robi się coraz zimniej, osy umierają. Muszę chyba zacząć nosić rękawiczki, ale najpierw wypadałoby je odszukać.
Do resuscytacji dziś posłużyła Adele, której do tej pory nie znałam i jak zwykle nawinęła mi się przypadkiem


która potem, całkiem przypadkiem, przypomniała mi o The Strokes, w których zasłuchiwałam się w późnym gimnazjum i wczesnym liceum. Uśmiechorodny kawałek

2009/09/16

ok, to będzie rant

Taka pokuta się wytworzyła z tego wszystkiego. Caaaaaały, calutki dzień przesiedziałam w domu z psem, oglądając obce twarze w zacinającym się Photoshopie. A ten dzień był tak osobliwie perfidny, że master Łyszkowski określiłby go chyba mianem "ja-cię-sunę". Wymówek do wyjścia miałam miliony. Iza, Kuki, słońce, czekolada, focie. W ogóle to tak mi chce się czekolady... Ja jestem najpoważniej w świecie uzależniona od czekolady i jak jej nie ma, gdy jej potrzebuję to poszukuję jej substytutów tak długo jak nie dostanę czekolady mlecznej w czystej postaci (kryptoreklama: Wedel, je t'aime!) No nie złamałam się, skończyłam to co miałam skończyć, ale i tak źle mi z tym, że piękny dzień straciłam przed komputerem. Chyba jednak wolę pracować w nocy.
Nie miałam czasu na obróbkę produkcji własnej, toteż dodaję analogowość jakąś tam: jedno z nikonowskich z Meduzą, starych starych. Reszta na różnych deviantach i innych digartach.

Mam pomysł na zdjęcia, całkiem oklepany, ale jakiż ukochany. Potrzebuję tylko modelki z jak najdłuższymi włosami, co się nie powstydzi zapozować topless. Bladość wskazana, of course.