Jak już trochę podrosłam to jakoś nigdy się tym O.N.A. nie zachwycałam, pewnie ze względu na to, że mało kiedyś słuchałam polskiej muzyki. Założenie jest takie, że żadne baby się do śpiewania rocka nie nadają. Chylińska jednak ma głos, któremu daję na to pełne błogosławieństwo. Pozachwycać się:
No i Chylińska solowo, odmieniona, spokojna, wydaje się, że już wyleczona z wariactwa. Ale nadal tak dobra jak zawsze.
I... ja nie wiem dlaczego, za jakie grzechy, odwaliła oto coś takiego. Taka, o, niespodziewajka. Matko kochano i stu milicjantów...
Pozostaje mi jedynie kochać ją za jej twórczość z przeszłości i uznać, że każdemu artyście może coś się kiedyś odbić.