Monika Gromadzińska robi fajne ciuchy, ma fajnego psa i była chętna na opcję kiełbasianą, więc w końcu udało nam się pyknąć te diamentowe foteczki. Modelowała nam wysoka do nieba Michalina, z cierpliwością znosząca moje, co by nie było, dziwaczne wizje. Ta improwizacja odbyła się na terenie MKT Łódź, dziękówka za cierpliwość dla pana ze szczotką, bo mu ciągle rozdeptywałyśmy perfekcyjnie zamieciony oranż. To już, zdaje się, ostatnie polskie foteczki w 2011 roku, get ready for some swedish cyfra!






ooo, przebieranko! bardzo pieknie :)
OdpowiedzUsuńCud, miód i maliny :)
OdpowiedzUsuńMIAZGA
OdpowiedzUsuńto co, umawiamy sie znowuz na jakies foteczki, skoro juz lapiesz ostrosc? :D
OdpowiedzUsuńhybrid: bardzo bym chciała, tylko ja zaraz wyjeżdżam i nie mam kiedy robić foteczków ;(
OdpowiedzUsuńrzeczywiście świetne te ubrania, diamentowe sukienki rewelacja :) A zdjęcie nr 3 bardzo, bardzo na tak!
OdpowiedzUsuńcudowne kontrasty! oranż i niebieski. curacao. KOCHAM
OdpowiedzUsuńhahaha. wpisałam Ci komentarz z czyjegoś konta. zapomniałam, że na blogspocie jestem violetmermaid *facepalm*
OdpowiedzUsuńFajne pomarańcze.
OdpowiedzUsuńgreat photos! i like your blog, definitely following!
OdpowiedzUsuń