2009/09/27

PS/LR PMS

Ze względu na brak siły do siebie i do ludzi, a raczej najzwyklejszy pms poniewczasie jestem niefajna. Już prawie skończyłam bycie niefajną, jutro już będę zwykłą kiełbasą. Dochodzę przede wszystkim do wniosku ciągłej uległości, która mimo, że maleje z dnia na dzień nadal wydaje się być nieskończona. Jak dobrze, że człowiek mimo, że konfliktowy świetnie radzi sobie z przypadkiem takim jak ja. A tak w ogóle to robi się coraz zimniej, osy umierają. Muszę chyba zacząć nosić rękawiczki, ale najpierw wypadałoby je odszukać.
Do resuscytacji dziś posłużyła Adele, której do tej pory nie znałam i jak zwykle nawinęła mi się przypadkiem


która potem, całkiem przypadkiem, przypomniała mi o The Strokes, w których zasłuchiwałam się w późnym gimnazjum i wczesnym liceum. Uśmiechorodny kawałek

4 komentarze:

  1. Jesteś fajna XD kocham Cię XD
    a no i ten...Izabela jestem

    OdpowiedzUsuń
  2. patrz co zdjecia robia z ludzmi;) glowa do gory bedzie tylko lepiej. ciastko

    OdpowiedzUsuń
  3. moze kisiel?
    mi pomaga kisiel :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda na jesienną depresję:)Rękawiczki dobra rzecz...Na szczęście już za kilka miesięcy lato:)
    Łukasz

    OdpowiedzUsuń