Jestem tak zmęczona, że nie mam nawet siły pisać o radości i niepokojach związanych z egzaminami. Dziś chcę Wam pokazać kilka ulubionych pstryków z mojego pierwszego ślubu. Nauczyłam się do czego może mi się przydać dyfuzor, że wcale nie jestem taka nieogarnięta w tym wszystkim i potrafię panować nad sytuacją. Pięknym Komorowskim dziękuję za podjęcie tego ryzyka, niech Wam Bóg zapłaci w dzieciach :D
Myślę, że przesadziłaś z kontrastem (jak na tak szczęśliwy dzień - ślub, wesele - wydają się przez to zbyt posępne), ale wierze, ze Państwo Młodzi będą zadowoleni ze zdjęć
dobra robota ;)
OdpowiedzUsuńale ładniusie! jak na pierwszy ślub, to mega!
OdpowiedzUsuńmusze przyznać, że nawet z takiej cepelii jak polski ślub wyciągnęłaś interesujące zdjęcia
OdpowiedzUsuńZdjęcie nr 6 - sympatyczne uchwycenie emocji! :)
OdpowiedzUsuńMyślę, że przesadziłaś z kontrastem (jak na tak szczęśliwy dzień - ślub, wesele - wydają się przez to zbyt posępne), ale wierze, ze Państwo Młodzi będą zadowoleni ze zdjęć
Nath: ja wybrałam swoje ulubione, a nie te, które są powszechnie słodziusie i milusie :)
OdpowiedzUsuńna mój ślub będziesz zaproszona (;
OdpowiedzUsuńSą po prostu przeurocze! Mają tak cieplutki klimat, że aż się miło robi oglądając je :D
OdpowiedzUsuńayo: czy ja o czymś nie wiem, młoda damo? :D
OdpowiedzUsuńmasz tu kisa.
OdpowiedzUsuń